6 kwietnia 2013

O chłopcu, który zamienił się w świerszcza



W pewnym miasteczku, bardzo daleko stąd, aż na końcu świata, żył sobie pewien chłopiec. Nie był bogaty ani biedny, gruby ani chudy, wysoki ani niski, mógłby być każdym z was. Chłopiec odznaczał się jednak czymś szczególnym i wyjątkowym: miał bardzo dobre serce.

Mieszkał razem ze swoim tatą w domku nad morzem. Wyblakły czerwony dach był dobrze widoczny nawet na końcu ulicy.

Chłopiec, jak wszystkie dzieci na świecie, interesował się wieloma rzeczami, a najbardziej tymi, które pasjonowały jego tatę. Jedną z nich było hodowanie świerszczy. Niektórzy uwielbiają psy inni koty lub rybki, a tata chłopca kochał świerszcze. 
To moja mała zabawa- mówił tata i pochylał się z troską nad malutkim domkiem, w kształcie serca, gdzie żółte, zielone lub brązowe świerszcze wyśpiewywały swoje trele. Ów domek wydrążono w dyni. Jak go zrobiono? Kiedy kwiat dyni zaczął rozwijać się z pąka, wsadzono go do glinianej doniczki w formie serca. Dynia sobie rosła, przyjmując odpowiedni kształt i wreszcie stała się sercowym domkiem, w którym owady grzały się na buteleczce z gorącą wodą. Codziennie tata i chłopiec karmili swoich pupili sałatą i marchewką. Codziennie dom rozbrzmiewał smutną, wesołą lub rzewną melodią, tak, że łzy same napływały do oczu.


Chłopiec w takich chwilach marzył o przygodach, o jakich nikt nie słyszał. Chciał być piratem lub strażakiem. A czasami po prostu chłopcem, który może skakać po kałużach albo bawić się ze swoim tatą. Kiedy jednak prosił tatę, aby ten pobawił się z nim, zawsze słyszał: Nie teraz, synku, widzisz, że opiekuję się świerszczami. Potem, później, nie teraz. Wreszcie przestał pytać, a zaczął właśnie marzyć.

Pewnego upalnego dnia, kiedy świerszcze zostały przeniesione do bambusowych, przewiewnych klatek, tata wrócił do domu bardzo ożywiony. Niósł coś pod pachą i pogwizdywał skoczną melodyjkę pod nosem. Podszedł do kuchennego białego stołu i postawił na nim przedmiot owinięty czerwoną chustą. Materiał pokryty był ziarenkami piasku. Chłopiec popatrzył na tatę, a później pociągnął za skrawek tkaniny. Ich oczom ukazała się miniaturowa klatka wewnątrz której coś lśniło złotym blaskiem. Tajemniczy kawałek słońca poruszył się i chłopiec zrozumiał: był to złoty świerszcz. Większy od tych, które znał i hodował razem z tatą, ale bardzo do nich podobny. Oczywiście oprócz koloru skóry, która lśniła złotem.


- Zostanie z nami.– powiedział tata. Był bardzo dumny ze swojego nowego nabytku.

- Kupiłeś go?- spytał chłopiec, który zdumiony dotykał klatki, jakby nie była rzeczywista.

- Właściwie to znalazłem na plaży. Spacerowałem, kiedy zobaczyłem, że coś błyszczy. Nie rozumiem, kto mógł porzucić taki piękny okaz. – tata pokręcił głową i już ustawiał klatkę na oknie, przygotowywał zimną wodę i sałatę dla pupila.

- Ktoś na pewno się o niego upomni.- powiedział syn.

- To go zwrócimy, ale teraz zamieszka z nami. To jest prawdziwy skarb! – odpowiedział tata.

Mijały dni, ale nikt nie przychodził odebrać świerszcza, nikt nawet o niego nie pytał w miasteczku. Tata całymi dniami przyglądał się owadowi, podziwiał jego ruchy i wygląd, przypatrywał się jego zwyczajom. Jednak mimo dobrej opieki świerszcz nie śpiewał. Nie wydał z siebie żadnego dźwięku od czasu, gdy pojawił się w domu. Dlaczego nie śpiewa? -dziwił się tata- Czego mu brakuje? -myślał, i podsuwał złotemu owadowi najsmaczniejsze kąski.

Wreszcie postanowił zapytać najstarszego mieszkańca miasta, który handlował owadami od bardzo, bardzo dawna i wiedział o świerszczach wszystko. 
- Opiekuj się nim dobrze! – powiedział tata do chłopca i wybiegł z domu.

Chłopiec usiadł na stołeczku przy oknie, na którym stała klatka. Zamknął oczy i zaczął marzyć. Niespodziewanie usłyszał szept tak delikatny, że omal rozpływał się w powietrzu:

- Wypuść mnie…

Otworzył oczy, ale nie zobaczył nikogo. I wtedy świerszcz zaśpiewał. Melodia była słodka, piękna i smutna. A kiedy skończył powiedział wyraźnie do chłopca: Wypuść mnie, jestem królewskim synem. muszę wrócić do moich rodziców.

- Ty potrafisz mówić! – zawołał chłopiec

- Tak, ale tylko ludzie o czystym i dobrym sercu mogą usłyszeć mój głos.

- Mój tata się ucieszy. Bardzo się martwił o ciebie. – odpowiedział na to chłopiec.

- Nie, nie mogę tu zostać, nie rozumiesz, moi rodzice mnie szukają i bracia, i siostry. Kochamy się tak bardzo, że jeśli jeden z nas zostanie zamknięty, to inni członkowie rodziny umierają.Spelnię wszystkie twoje marzenia! Muszę wracać…

- Jak się znalazłeś na plaży? – zapytał chłopiec

- Schwytał mnie pewien handlarz, ale wystraszył się roju świerszczy, które za nami leciały. To byli strażnicy mojego ojca, Króla Świerszczy. Porzucił mnie nad brzegiem morza.


Chłopiec popatrzył uważnie na owada i zrozumiał, że musi postąpić wbrew woli swojego taty.

- Wypuszczę cię, ale pod jednym warunkiem, zamień mnie w złotego świerszcza, wtedy mój tata będzie zadowolony, a ty wolny. Otworzył klatkę, świerszcz wyskoczył z niej, odwrócił się do chłopca i powiedział:

- Poświęcisz swoje człowiecze życie?

- Tak, on bardziej kocha świerszcze niż mnie. – wyszeptał ze smutkiem chłopiec.

I w tym momencie przemienił się w złotego świerszcza, wszedł do klatki i czekał na tatę.


Kiedy noc zapadła nad miastem do domu wrócił tata. Spojrzał na klatkę i uśmiechnął się do siebie.
Ciekawe gdzie jest mój synek? Zdziwił się i zaczął go wołać. Niestety, nie wiedział, że chłopiec siedzi tuż obok niego zamieniony w złocistego owada. Tata przeszukał cały dom i podwórko, nawet całą ulicę, zapytał każdego sąsiada i przechodnia, ale nikt nie widział jego synka. Zrozpaczony ojciec wrócił do domku i siadł przy oknie.


- Gdzie jesteś synku? Co się z tobą stało. Nigdy nie powiedziałem, jak bardzo cię kocham i zależy mi na tobie. Jesteś dla mnie najważniejszy.  W tym momencie złoty świerszcz zaczął śpiewać tak pięknie, że łzy popłynęły z oczu taty i zmoczyły główkę owada,  a tenże na powrót zamienił się w chłopca.

- Przepraszam, że nie dostrzegałem prawdziwego skarbu – ciebie. – powiedział ojciec do syna. I odtąd żyli długo i szczęśliwie... a co się stało ze złotym świerszczem? O tym opowiem w innej bajce :)