![]() |
| tekst i ilustracje Paula Bajkarnia |
Zwierzątko, jeżeli tak możemy go nazwać, zagrodziło drogę Konradowi, szybko poruszało się na swoim guzikowym kółeczku to w jedną, to w drugą stronę.
- Cześć, cześć. Kim jesteście i co tu robicie? Co tu robicie i kim jesteście? – wykrzyknął stworek.
- Przyszliśmy po moją mamę - powiedział Starszak, patrząc z uwagą na kolorową skórę zwierzątka. Jej deseń przypominał mu jego ulubiony koc
- Nie ma jej tu. Jest tutaj. –odpowiedział stworek i po chwili zaczął chichotać.
- Zdecydujcie się, jest czy jej nie ma? – zdenerwował się Konrad. Stworki były naprawdę irytujące
- Nie wiem. Wiem – powtórzyły głowy i zaczęły jeździć jak szalone po całym pokoju
Przyjaciele nie wiedzieli, która z nich mówi prawdę, niebieska czy brązowa
- Jak się nazywacie?- zapytał Leon, bo pomyślał, że to pytanie pomoże im rozwikłać zagadkę
- Pelek. Pelek – zaśmiały się Pelki i ponownie odjechały w stronę schodów
- W takim razie sami musimy sprawdzić. Idziemy na górę. – powiedział stanowczo Straszak.
- Nie możecie tam wejść. Musicie tam wejść. Twoja mama odleciała. Twoja mam czeka.-krzyczały za nimi Pelki. Przyjaciołom udało się wyminąć stworka, który zaczął kręcić się w kółko, wołając: Nie. Tak. W prawo! W lewo !Stop! Jedź
Kłóciły się tak głośno, że Starszak zatkał sobie rękami uszy, a pan Leon podkulił ogon.
- Trudno im podjąć decyzję. – zauważył Konrad i potrząsnął głową. – Tak, czasami jest to naprawdę trudne… – dodał po cichu do siebie.
Wtedy właśnie znaleźli się na górze latarni. Rozejrzeli się, ale nikogo nie dostrzegli. Tylko na ścianie wisiał ogromy zegar z kukułką. Wskazywał południe. Jego wskazówki sekundnika nie poruszały się, a z wnętrza dochodziła melodia, którą już słyszeli na dole.
- Ten zegar nie działa. –stwierdził lew – Ciekawe co to za melodia?
- Otwórzmy zegar i zobaczmy co jest w środku.- Zaproponował koń, a Starszak podszedł do zegara.
Z bliska zobaczył malutkie drzwiczki, otworzył je, a ze środka wypadła drewniana kukułka-pozytywka, z niej wydobywała się melodia. Ptaszek miał w dzióbku karteczkę. Starszak rozwinął ją i przeczytał:
Jesteś na Wyspie Cierpliwości. Zasada jest jasna, nudzić się tutaj musisz. A kiedy się wynudzisz, wypatruj mamusi. Nużącego czekania i przydługiego spotkania. Mama
- O nie! – wyrwało się Konradowi – Nie znoszę czekania. Od razu zasypiam. Patrzcie już mi się oczy kleją. Aaaa
- Daj spokój, nie masz przecież żadnego kleju… –zamruczał pan Leon – I nie ziewaj, bo mnie też aaaaa chce się spać. Ziewania jest rzeczywiście zaraźliwe…
- Aaaaa, poczekamy… – ziewnął Starszak i poczuł, że jest bardzo ,bardzo zmęczony. Siedli pod ścianą.
Wpatrywali się w zegar, którego wskazówki ani drgnęły. Czas płynął leniwie. Nic nie robienie może być całkiem miłe. -pomyślał jeszcze Starszak i zasnął.
- Wstawaj śpiochu! – zawołała wesoło mama, a tatuś i Bobo szarpali kołderkę Starszaka. – Śniadanie czeka!
- Mamo, wreszcie cię znalazłem! Leon i Konrad też zasnęli, a ta kukułka była z drewna, delfin pomógł mi przepłynąć morze i nie było tam żadnych syren i
- Wspaniały sen!- przerwał Starszakowi tata- Opowiesz nam go przy śniadaniu.
- Koniecznie. -przytaknęła mama i puściła oko do Starszaka.
- A twoje skrzydła… - chciał zapytać jeszcze Straszak
- Nie potrzebujesz już moich skrzydeł, zdobyłeś swoje! –szepnęła mu do ucha mama. – Ten kto latał, zawsze będzie pragnął to powtórzyć. A wtedy nic ani nikt nie stanie mu na przeszkodzie.
Starszak spojrzał na mamę i doprawdy nie wiedział, czy to wszystko było snem czy może…
KONIEC I DWA PRECELKI,
A NA DOKŁADKĘ
TĘCZOWE CUKIERKI :)
A NA DOKŁADKĘ
TĘCZOWE CUKIERKI :)
