29 sierpnia 2013

Wierszyk o...

Czasem najlepszym pomysłem na wiersz jest podpatrzenie zabawy dzieci. Dzięki takiej podpatrzonej zabawie, powstał dzisiejszy wierszyk o szalonym namiocie. Nie mogłam się jednak zdecydować na jedno zakończenie  i tak powstały dwa ;) Czytajcie! :)


wierszyk i ilustracja Paula Bajkarnia

Szalony namiot

Jakieś krzyki, czyjeś wrzaski
Słychać w domu już o brzasku.
Co się stało, co się dzieje,
Ktoś za ścianą nam szaleje!
Mama głowę pod poduchę,
Tato strzyże jednym uchem,
Kot sąsiadów, z czarną łatą
Zatkał sobie uszy watą,
A dżdżownice walczą skrycie
O spokojnie ciche życie.

Wszyscy więc do kuchni wpadli.
Zobaczyli i zamarli…
Bo pod stołem, nie do wiary
Namiot skacze słusznej miary,
Podskakuje, i się turla, kica,
wierzga, kopie, hyca,
daje susa pod siedzenia,
swej energii nie rozmienia
na drobniaki i kopniaki;

szaleńczo szaleje,
a przy tym się śmieje,
chichocze i bryka,
turla się i prycha.


Zmęczony pod stołem sapie,
Mama za płótno zręcznie łapie,
Dwóch braci wtem wyskoczyło,
Raban podniosło, aż miło…

Naraz dwa zakończenia powstały,
Które ciekawsze przyjacielu mały?

Namiot daje przez okno dyla
Dlaczego?... chciał złapać motyla!

Namiot daje przez okno drapaka,
Nie dla niego rodzinna draka.


Brak komentarzy: