4 września 2013

Przygody Wiercipiętka - bajka o małym urwisie!



Zanim przeczytacie dzisiejszą bajkę, koniecznie zerknijcie na część pierwszą:       
 

Wiercipiętek łowi ryby na niby,cz.II

- Nie wiesz… - mruknął Wiercipiętek i cichutko wymknął się z pokoju. Na czworakach przemierzył przedpokój i wślizgnął się do łazienki. Cichutko, cichuteńko na paluszkach. Odkręcił kurek z gorącą wodą, pomyślał przez chwilkę i wdrapał się na pralkę. Z pralki łatwo dostać płyn do kąpieli. Hops i lecą w dół wesołe banieczki. Parę kropel, tyle nalewa mamusia, ale co to za zabawa, chlup i cała zawartość butelki już w wannie. Rybki będą miały uciechę – pomyślał Wiercipiętek i wyciągnął z kieszonki wędkę…

- Mamusiu, narysowałam najpiękniejszy rysunek dla ciebie -krzyczy Hania.

Biegnie do rodziców, którzy w kuchni rozmawiają. Ale co to, bita śmietana wypływa zza zamkniętych drzwi łazienki, nie to piana do kąpieli. Tato biegnie, mama za nim, trach, drzwi otwierają, a tam w środku Wiercipiętek siedzi na brzegu wanny, cały w pianie, i łowi ryby na niby. Calutka łazienka zalana, a Wiercipiętek jak gdyby nigdy nic, nuci swoją ulubioną piosenkę. Co to będzie? Tego za wiele nawet dla Hani.

Co zrobi tata i mama? Wybierzcie swoje ulubione zakończenie!


Zakończenie nr 1

- To jest niebezpieczne - mówi tata – Kochamy cię, ale nie lubimy, jak tak się zachowujesz Julku! Będziesz musiał sam wszystko posprzątać.

Wiercipiętek patrzy na rodziców i nie wierzy, przecież chciał tylko łowić ryby na niby! Wielkie rzeczy!

- Nie posprzątam – mówi do rodziców ,obraca się na brzeżku wanny. Aaa ,wanna śliska Wiercipiętek śliski, plusk wpada do wanny. Mama i tata biegną na ratunek.

- Wyłowiliśmy Julka, zamiast ryby mówi poważnie Hania, a rodzice maja dziwne miny. Wiercipiętek siedzi na podłodze cały w pianie, tylko oczy mu widać. Najadł się strachu i piany.

- Przepraszam- cichutko pochlipuje Julek – Nie wiedziałem, że to takie niebezpieczne.


Zakończenie nr 2

- Nie można tak się zachowywać- mówi mama – Kochamy cię, ale nie lubimy, jak tak się zachowujesz Julku! Będziesz musiał sam wszystko posprzątać.

Wiercipiętek pochylił głowę, wie, że zrobił niezbyt mądrze. Nagle tatuś, mamusia i Hania zaczynają razem z nim wycierać podłogę, a potem wypuszczają wodę z wanny. Praca szybko idzie. Po chwili wszystko posprzątane!

- Dziękuje mówi Wiercipiętek i dyskretnie chowa plastikową wędkę do kieszonki, jeszcze się mu przyda!


Zakończenie nr 3

- Nie można tak się zachowywać- mówi tata – Kochamy cię, ale nie lubimy, jak tak się zachowujesz Julku! Będziesz musiał sam wszystko posprzątać.

- Nie chce mi się – odpowiada Wiercipiętek.

- W taki wypadku nie sprzątaj, ale lody malinowe ominą twój brzuszek szerokim łukiem- śmieje się mama, ale wszyscy wiedzą, że nie żartuje.

Co? Wiercipiętek robi zdziwioną minkę i drapie się po główce. Jego ulubione lody uciekną mu sprzed nosa? Łapie ścierkę i w mig sprząta całą łazienkę. A lody czekają na niego w kuchni na stole. Pycha!


Następna przygoda: Wiercipiętek łowca krakersów i rodzynek

wkrótce na Bajkarni! Koniecznie odwiedźcie Wiercipiętka na mojej stronie!