Kosmiczny katar Karola
Kicha, kaszle, traci zapał,
W końcu kichnął potężnie,
Oknem katar uciekł prężnie…
A psik...
Rakieta wysoko leciała,
Do Merkurego dolatywała ;),
Katar wpada do rakiety,
A tam w środku siedzą… krety.
O rety-kotlety, same krety!
Krecią robotę robią, niestety.
A psik
Katar wyskoczył z rakiety
I złapał warkocz komety,
Kometa z kursu wypadła,
Kichać zaczęła, aż zbladła.
Wtedy prędkość zwiększyła,
Katar w kosmos wyrzuciła.
Aaa psik, cały kosmos kicha,
Tylko Karol z ulgą oddycha.
